Konrad, Doradca klienta w dziale art & pap, prasa, Poznań
- Czego można się nauczyć w empiku?
- empik poszerza horyzonty. Każdy chce się dowiedzieć czegoś więcej. Zawsze mnie interesowały premiery nowych płyt, różne wydarzenia kulturalne. Teraz dzięki pracy wiem o wszystkim, co się dzieje. Aby klientowi dobrze doradzić czytamy też różne książki. Z racji pracy sięgnąłem np. po książkę Kalicińskiej, która utrzymywała się na czele rankingów sprzedaży. Może to się wydawać śmieszne, że dwudziestoparoletni chłopak sięga po literaturę kobiecą, ale chciałem po prostu wiedzieć, o czym jest książka, która wzbudza takie emocje u kobiet. Przeczytałem cała sagę Stephani Mayer, czego pewnie też bym wcześniej nie zrobił, bo to nie jest literatura dla mnie, ale tutaj jest mi to potrzebne. I to nie jest tak, że ja to zrobię z musu. Robię to dla siebie, żeby wiedzieć, co to są za autorzy. Tak samo nie interesowałem się wcześniej grami, nie miałem na to czasu. Natomiast, widząc zainteresowanie innych osób, które pytają o jakąś grę, też korzystam z pomocy kolegów, pytam ich, jaką grę by mi polecili. Czasami siadam do gry by ją sprawdzić. To jest takie dwutorowe. Poszerzam swoją wiedzę z korzyścią dla siebie i dla klientów. Potem cieszę się z tego, że jeśli ktoś przyszedł do mnie po radę, jestem w stanie mu jej udzielić. Nie zamykam się tylko w ramach jednego działu. Nie umiem gotować, ale wiem, że Nigella Lawson czy Ewa Wachowicz gotują. Wiadomo, że wszystkiego nie da się dobrze poznać. Ale od kiedy przyszedłem do empiku jestem o wiele bogatszy w wiedzę.
- Czy empik wpłynął jakoś na Twoje zainteresowania?
- Myślę, że tak. Nie interesowałem się wcześniej chociażby literaturą podróżniczą. A tu mamy sporo spotkań z autorami – podróżnikami. I nagle pojawił się Wojciech Cejrowski, który wcześniej kojarzył mi się tylko z programem telewizyjnym i – jak to powiedzieć – pewnego rodzaju bezczelnością. I tu nagle okazuje się, że jest ekstremalnie ciekawą postacią, że jego „Gringo” pochłania się jednym tchem. O Jacku Pałkiewiczu też – przyznaję się – nie miałem wcześniej zielonego pojęcia.
W empiku wymieniamy się swoimi zainteresowaniami. Ktoś z innego działu poleca mi jakiś ciekawy film, ktoś inny książkę. Uzupełniamy się.
- Opowiedz mi o swoim zespole
- Jesteśmy małym, kilkunastoosobowym salonem. To fantastyczny zespół. Uwielbiam każdego z nich. :) Każdy tu jest jakąś indywidualnością, kimś innym. W empiku w Panoramie w Poznaniu jestem od początku, czuję się związanym z tym miejscem i ludźmi. Byłem tam, kiedy były gołe ściany, wspólnie wnosiliśmy regały, zachęcaliśmy klientów, by do nas przychodzili. W naszym salonie jest bardzo mała rotacja. Jeśli się zdarza, to tylko dlatego, że ktoś awansował i idzie dalej. W większości przypadków jesteśmy w naszym salonie od początku, choć wciąż się uczymy. Jeśli już dobrze poznam swój dział, chcę poznać kolejne. Tworzymy super załogę. Spędzamy też ze sobą sporo czasu po pracy. No i jak ktoś ma problem, to w miarę możliwości staramy się pomóc. Wspieramy się na co dzień w różnych sprawach. Koledzy kibicują mi, gdy mam np. jakiś egzamin albo konferencję. Tak samo cieszymy się, jak ktoś awansuje. To się może wydawać niemożliwe, ale tak po prostu jest.
- Wspominałeś przed nagraniem, że robisz właśnie doktorat i prowadzisz zajęcia ze studentami? Jak godzisz to z pracą w empiku?
- O, to jest jeszcze ważne! Czas pracy w empiku jest elastyczny. Ale dużo zależy od współpracowników. Są naprawdę wyrozumiali i zawsze mi pomagają. Na uniwersytecie plan zajęć ustala się z góry na pół roku i nie ma możliwości zmiany terminów. W tym miejscu chciałbym wszystkim podziękować, bo należę do tych osób, które jako pierwsze przedstawiają swój grafik i jestem przy tym okropny, bo ja przedstawiam każdy dzień. Koledzy respektują moje plany, ale ja z kolei staram się im pomóc i pracuję w każdy weekend, od piątku do niedzieli, staram się też przychodzić w innych terminach, kiedy koledzy mniej chętnie pojawiają się w pracy, np. 2 maja, czy w okolicach Świat. Na tej zasadzie się wymieniamy. Czasami poza harmonogramem coś mi na uczelni wypada – zostaje wydelegowany na jakąś konferencję czy wystawę. Wiem wtedy, że mogę zadzwonić i ktoś mnie zastąpi. To już mój drugi rok na studiach doktoranckich i nigdy nikt nie robił mi żadnych problemów. Czasami mówi się, że jak ktoś pracuje długo w jednym miejscu to następuje „zmęczenie materiału”. W naszym przypadku to się nie sprawdza, jesteśmy tak zżytym i zgranym zespołem, że wszystko jest na tip top.
- Dlaczego warto przyjść do pracy do empiku?
- Tu po prostu można się sprawdzić, niezależnie od kierunku studiów. Nie należy tego miejsca traktować jako sklep. Tu są super ludzie, super klimat, fajne miejsce. Polecam!
< poprzednia wypowiedź kolejna wypowiedź >